Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kocyk. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 sierpnia 2015

Granny crochet blankets


Bardzo lubię dziergać prezenty. Póki nie zostanie on dostarczony żyję w napięciu, czy element zaskoczenia zadziała na moją korzyść. Tym razem znów stało się dokładnie tak jak  powinno. Dziergane zachwyciły ponownie. 

Dwa kocyki wózkowo/łóżeczkowe:









środa, 17 września 2014

Baby blanket - kocyk

Nowy kocyk od Dziergane już jest! W tym wydaniu tylko jedna sztuka - jak to zwykle bywa w moim przypadku - wydziergałam unikat.

Boki kocyka wykończone brązową włóczką (tą samą, która stanowi początek i koniec kocyka). 

Więcej szczegółów w butiku Dziergane na DaWandzie

Pamiętajcie również o Fun Page'u Dziergane na Facebooku Facebook.com/Omolokko
Zapraszam!








W przypadku zamówień indywidualnych zapraszam do kontaktu pod adresem 
dziergane@gmail.com

Proszę o podanie numerów z poniższej karty kolorów producenta abym mogła potwierdzić ich dostępność. 





piątek, 12 września 2014

Weekly WIP - Work in progress

Jesień, jesień! Idealna pora na eksponowanie dzierganych kocyków w wózkach i fotelikach samochodowych :) Moja ulubiona pora roku.

Już niebawem dostępne dwa nowe afghanowe i jeden ripple - kocyki dziecięce. Dziergane na szydełku oczywiście z wielką miłością, pieczołowitością i starannością. Na ostatnim zdjęciu poprzeplatane tkaninami z Craftoholic Mom's shop :






A tu ... moje tajemne prace w trakcie ... 



Już wkrótce dostępne w moim butiku na DaWandzie: Omolokko butik

niedziela, 19 stycznia 2014

Jak uszczęśliwić dziecko part II

Pamiętacie domek z kartonu, który był niespodzianką dla powracającego z wakacji Pacholęcia? Jeśli nie pamiętacie, to zajrzyjcie TU :)

Co jakiś czas młody człowiek woła "wydziergaj mi!" (zazwyczaj dodaje też "natychmiast!") to lub tamto. Dziś w nocy wydziergałam zestaw dla bardzo specjalnego członka naszej rodziny: Dutki. Jest z nami już prawie 10 lat i przeszła z nami setki (dosłownie) kilometrów. A przejechała/przepłynęła/przeleciała tysiące.

Dudzia ma też nową różową czapkę, ale jak mi powiedział syn - Dutka absolutnie nie zamawiała NIC różowego!!!


czwartek, 9 stycznia 2014

zostałeś wykorzystany/ have been used

english version below

Wczoraj wieczorem nie tknęłam nawet szydełka, tak się zdenerwowałam. Wiedziałam, że takie rzecz się zdarzają, ale nie sądziłam, że na taką skalę. Kradzież zdjęć a co za tym idzie, podpisywanie się swoim "nazwiskiem" pod zdjęciem PRODUKTU kogoś innego.

Kogoś kto się napracował, wymyślił, wykonał (aktualnie sprawdziłam tylko kategorię czapek dla dzieci) udostępnił w sieci zdjęcie swojej pracy aby inny mógł to bezczelnie wykorzystać jako WŁASNĄ PRACĘ! 

Jestem tym faktem zbulwersowana. Proszę zajrzyjcie pod link poniżej, przejrzyjcie co możecie i poszukajcie, czy nie zostały gdzieś WYKORZYSTANE WASZE ZDJĘCIA. Jeśli tak, skontaktujcie się z portalem poprzez ades e-mail: DaWanda Polska <feedback-pl@dawanda.com>


Polecam korzystanie z darmowej aplikacji google Picasa, gdzie w bardzo prosty sposób możecie dodać swoje imię, nazwisko lub wymyśloną nazwę własną i podpisać zdjęcie.

english version

Last night I had not touched even crochet, so upset. I knew that such a thing can happen, but I did not think that on such a scale. STEALIN PHOTOS and hence, signing up your "name" under the photo PRODUCT someone else.

Someone who worked hard, invented, made ​​(currently checked only category of hats for children) made ​​available on the web a picture of your work to another could have shamelessly used as YOUR WORK!

I am appalled by this fact. Please drop by the link below, look over what you can and look if there were somewhere USED YOUR PHOTOS. If so, get in touch with the portal through ades e-mail: DaWanda Poland <feedback-pl@dawanda.com> (you can contact in english).


I would recommend using the free Google Picasa application, where in a very simple way you can add your name or an invented name and sign their own image.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Domek z kartonu, czyli - mamuś a wydziergasz mi domek?

Moje dziecko od małego miało tłumaczone, że nie ma rzeczy niemożliwych. Choć Jego zapędy inżynierskie często wprawiają mnie w osłupienie, staram się jak mogę dokonywać tych wymarzonych niemożliwości.

Oczywiście domku nie wydziergałam. Ale zrobiłam co w mojej mocy.

Miałam duży choć wąski karton po lodówce. Stelaż "niby wieszak" niczym szpitalne parawany, z IKEA. Kilka kocyków. Wydziergałam patchworkowy dywanik. Odkurzyłam jeden nigdy nie wykończony kocyk pasiak. Na "ścianie" powiesiłam najstarszy afghan mojego syna. Dorobiłam na szydełku "girlandę" z kulek według przepisu Lucy. Do środka wstawiłam wąski słupek półkę na CD. No i choinkowe lampki dopełniły dzieła. Jest okienko z otwieranymi okiennicami a w nim firanka (plakietki uwieszone na firance to postacie z bajki Fineasz I Ferb).

Czego na zdjęciu nie widać, to dzwoneczki przytroczone do koca, który robi za drzwi wejściowe.

Kiedy stęsknione dziecko wróciło po dwóch tygodniach wakacji i zobaczyło niespodziankę, zaniemówiło. Co zdarza się wybitnie rzadko w Jego przypadku.

Nie jest to szczyt luksusu, trzeba jeszcze wykończyć. Dorobić poszewki na stare, powyciągane z kazamatów poduchy, ale już jest nieźle. Grunt, że Pacholę zachwycone. No i oczywiście jeszcze przez chwilę będę najlepszą mamusią na całym świecie.






niedziela, 14 lipca 2013

Zdrowe uzależnienie - Afghan

Już wiem, że nie tylko ja choruję na uzależnienie od afghanów. To mnie cieszy. Może niebawem powstaną grupy wsparcia i będziemy mogły sobie opowiadać jak bardzo nie radzimy sobie z naszym uzależnieniem.

Długo dziergane, ale już dojrzało. A nawet już prawie skończone. Uwielbiam dziergać małe afghanowe kwadraciki. I lubię je wkomponować w większą całość, co już nie raz robiłam. Za czym nie przepadam to wykańczanie, zszywanie, chowanie nitek. Jednak motywujący jest obraz całości.

Kocyk dziecięcy. Idealnie sprawdzi się do wózka (próbowałam ostatnio policzyć w ilu wózkach jeżdżą moje kocyki, ale się nieco pogubiłam), fotelika samochodowego, łóżeczka, etc ...


poniedziałek, 25 czerwca 2012

Tydzień na wsi

Pisząc tego posta zaciskam w myślach mocno kciuki, żeby się udało. Oto on, nasz pierwszy tydzień, odkąd mieszkamy na wsi na dobre. Woda kapie z prawie każdej rury. Na poddaszu wiatr tańczy rock'n'roll' a, za oknem nietoperze mają pas startowy. A my tu sobie wijemy gniazdko. A co!
Zdjęcia jakie są, takie są i trudno, lepszych nie mamy.
Wciąż testujemy maszynę do wypieku chleba. Oto "bagietki" wg Zelmera. Smak wyśmienity, ostatnio gość honorowy odkrył wreszcie jak smakują - jak obwarzanki! I oczywiście, mleko prosto od krowy.

No cóż. Życie na wsi nie rozpieszcza. Któregoś dnia rano, obok garażu odkryliśmy zwłoki krecika. Pacholę strasznie przeżyło tę historię. Musieliśmy go pochować z honorami. Na zdjęciu kondukt żałobny, czyli: krecik, karawan-taczka i trumienka.
Krecik w swoim grobie, wykopanym pod świerkiem tuż przy naszym płocie.

Mój synek nazbierał stosownych kamieni, co by grobek wyglądał jak należy.

Patyki i szyszki też tu są.

Kolejny eksperyment kulinarny we współpracy z Zelmerem. Najlepszy! Ciasto z orzechami i rodzynkami! Potrafimy zjeść całe na raz. Z masłem, z serkiem, na sucho, jakkolwiek.

Pacholę wymyśliło sobie kocyk. Kiedy włóczka była jeszcze w motkach, układał mozolnie kolory obok siebie a ja notowałam to wszystko i robiłam ściśle wg przepisu. Dziś (poniedziałek 25 czerwca) dzieło jest prawie gotowe. Piękne!!!

:) W tle poduchy na mojej kanapie. Wreszcie upolowałam poszewkę z IKEA, na którą zawsze mi było szkoda pieniędzy, a którą pokochałam ze dwa lata temu od pierwszego wejrzenia. Nie, to nie ta kraciasta. Kratka ma ze 20 lat.


Uruchomiliśmy program mega oszczędnościowy. Z ugotowanych ziemniaków, które zostały z obiadu, zrobiłam przepyszne placuszki. Daję wszystkiego na oko, ale jeśli ktoś ma ochotę, to podam dokładny przepis z książki kucharskiej. Składniki: śmietana, jajka (żółtka+piana z białek), masło, mąka, sól.

Smażyć na rozgrzanej patelni.

I zajadać z apetytem. Moje dziecko wcina z cukrem, cynamonem i śmietaną.

Nieustające fale. I moja poducha!!!

Już wkrótce w sprzedaży.

Kolorowy pasiak. Ten kocyk jest już wystawiony na sprzedaż na dooperelle.pl

Mam ci ja tych kocyków cały kram :)

To tyle. Przynajmniej na dziś. Pejzaży nie ma, bo pierwszy tydzień gotowałam, sprzątałam, meble przestawiałam. Już niebawem będą długie spacery i zdjęcia. Okolica nasza jest przecudna.

niedziela, 10 czerwca 2012

Kocyk w fale

Już skończony. Ale gdzieś pogubiłam zdjęcia kompletnego kocyka. Uwielbiam fale. Teraz jednak ćwiczę zyg-zaki.




piątek, 11 maja 2012

Kiedy Trole były w szkole ...

... wydziergałam małe niespodzianki. Dziś F. wraca z uczelni ze swoim przyjacielem. Jak ja kocham te ich małe męski zachwyty nad dzierganymi. Nienawidzą różowego, to jedyne o czym muszę pamiętać. Cała reszta jest ich ULUBIONA! A oni są moimi ulubionymi recenzentami. 
Lecę teraz po nich. Miłego dnia wszystkim!

ps tłem dla zdjęcia jest mój najnowszy projekt. Niebawem w pełnej okazałości. Ale to jeszcze chwilunia.

wtorek, 8 maja 2012

Mega afghan, mega wyzwanie

Czy mogę zamówić u pani kocyk? 
Oczywiście! Jaki rozmiar?
DUŻY!





Póki co jest 85 x 48. Docelowo ma być ok. 200 x 160. Dam radę. Jest mięciutki i strasznie miły. Bajecznie kolorowy i oryginalny.