Jesień przegrywa walkę z ciepłymi frontami. Jednak przygotować się trzeba. Parafrazując słowa piosenki: "Ta zima przecież w końcu musi przyjść" i na tę okoliczność tworzę komin. Praca jest żmudna i trwa dłużej niż przypuszczałam. Ponieważ spędzamy ze sobą dużo czasu, zaczyna kiełkować między nami uczucie. Zakochuję się w nim. Z każdym nowym kolorem bardziej. Rozstanie będzie ciężkie. Ale to nastąpi dopiero za kilka godzin, bo jeszcze dwa kolory trzeba dołączyć.
Uzależniłam się od wrabianych wzorów na drutach. Powiedziałabym, że to całkiem zdrowe uzależnienie, gdyby nie to, że nie dosypiam po nocach, bo "jeszcze tylko jeden rządek". Ponieważ okrutnie doczekać się nie mogę efektu końcowego, padnę a skończę jeszcze dziś.
Zgadnijcie co to za wzór! Ha! Podpowiem tylko, że z pewnością czapka dziecięca:)