Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mój dom. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lutego 2014

Crochet tiny Flowers

I got it! The new book in my collection :)
It was only few hours since I have hold it in my arms but I got an idea already! Flower garland for my window! So far only few are ready and waiting for companions 




poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Domek z kartonu, czyli - mamuś a wydziergasz mi domek?

Moje dziecko od małego miało tłumaczone, że nie ma rzeczy niemożliwych. Choć Jego zapędy inżynierskie często wprawiają mnie w osłupienie, staram się jak mogę dokonywać tych wymarzonych niemożliwości.

Oczywiście domku nie wydziergałam. Ale zrobiłam co w mojej mocy.

Miałam duży choć wąski karton po lodówce. Stelaż "niby wieszak" niczym szpitalne parawany, z IKEA. Kilka kocyków. Wydziergałam patchworkowy dywanik. Odkurzyłam jeden nigdy nie wykończony kocyk pasiak. Na "ścianie" powiesiłam najstarszy afghan mojego syna. Dorobiłam na szydełku "girlandę" z kulek według przepisu Lucy. Do środka wstawiłam wąski słupek półkę na CD. No i choinkowe lampki dopełniły dzieła. Jest okienko z otwieranymi okiennicami a w nim firanka (plakietki uwieszone na firance to postacie z bajki Fineasz I Ferb).

Czego na zdjęciu nie widać, to dzwoneczki przytroczone do koca, który robi za drzwi wejściowe.

Kiedy stęsknione dziecko wróciło po dwóch tygodniach wakacji i zobaczyło niespodziankę, zaniemówiło. Co zdarza się wybitnie rzadko w Jego przypadku.

Nie jest to szczyt luksusu, trzeba jeszcze wykończyć. Dorobić poszewki na stare, powyciągane z kazamatów poduchy, ale już jest nieźle. Grunt, że Pacholę zachwycone. No i oczywiście jeszcze przez chwilę będę najlepszą mamusią na całym świecie.






niedziela, 14 lipca 2013

Zdrowe uzależnienie - Afghan

Już wiem, że nie tylko ja choruję na uzależnienie od afghanów. To mnie cieszy. Może niebawem powstaną grupy wsparcia i będziemy mogły sobie opowiadać jak bardzo nie radzimy sobie z naszym uzależnieniem.

Długo dziergane, ale już dojrzało. A nawet już prawie skończone. Uwielbiam dziergać małe afghanowe kwadraciki. I lubię je wkomponować w większą całość, co już nie raz robiłam. Za czym nie przepadam to wykańczanie, zszywanie, chowanie nitek. Jednak motywujący jest obraz całości.

Kocyk dziecięcy. Idealnie sprawdzi się do wózka (próbowałam ostatnio policzyć w ilu wózkach jeżdżą moje kocyki, ale się nieco pogubiłam), fotelika samochodowego, łóżeczka, etc ...


poniedziałek, 25 czerwca 2012

Tydzień na wsi

Pisząc tego posta zaciskam w myślach mocno kciuki, żeby się udało. Oto on, nasz pierwszy tydzień, odkąd mieszkamy na wsi na dobre. Woda kapie z prawie każdej rury. Na poddaszu wiatr tańczy rock'n'roll' a, za oknem nietoperze mają pas startowy. A my tu sobie wijemy gniazdko. A co!
Zdjęcia jakie są, takie są i trudno, lepszych nie mamy.
Wciąż testujemy maszynę do wypieku chleba. Oto "bagietki" wg Zelmera. Smak wyśmienity, ostatnio gość honorowy odkrył wreszcie jak smakują - jak obwarzanki! I oczywiście, mleko prosto od krowy.

No cóż. Życie na wsi nie rozpieszcza. Któregoś dnia rano, obok garażu odkryliśmy zwłoki krecika. Pacholę strasznie przeżyło tę historię. Musieliśmy go pochować z honorami. Na zdjęciu kondukt żałobny, czyli: krecik, karawan-taczka i trumienka.
Krecik w swoim grobie, wykopanym pod świerkiem tuż przy naszym płocie.

Mój synek nazbierał stosownych kamieni, co by grobek wyglądał jak należy.

Patyki i szyszki też tu są.

Kolejny eksperyment kulinarny we współpracy z Zelmerem. Najlepszy! Ciasto z orzechami i rodzynkami! Potrafimy zjeść całe na raz. Z masłem, z serkiem, na sucho, jakkolwiek.

Pacholę wymyśliło sobie kocyk. Kiedy włóczka była jeszcze w motkach, układał mozolnie kolory obok siebie a ja notowałam to wszystko i robiłam ściśle wg przepisu. Dziś (poniedziałek 25 czerwca) dzieło jest prawie gotowe. Piękne!!!

:) W tle poduchy na mojej kanapie. Wreszcie upolowałam poszewkę z IKEA, na którą zawsze mi było szkoda pieniędzy, a którą pokochałam ze dwa lata temu od pierwszego wejrzenia. Nie, to nie ta kraciasta. Kratka ma ze 20 lat.


Uruchomiliśmy program mega oszczędnościowy. Z ugotowanych ziemniaków, które zostały z obiadu, zrobiłam przepyszne placuszki. Daję wszystkiego na oko, ale jeśli ktoś ma ochotę, to podam dokładny przepis z książki kucharskiej. Składniki: śmietana, jajka (żółtka+piana z białek), masło, mąka, sól.

Smażyć na rozgrzanej patelni.

I zajadać z apetytem. Moje dziecko wcina z cukrem, cynamonem i śmietaną.

Nieustające fale. I moja poducha!!!

Już wkrótce w sprzedaży.

Kolorowy pasiak. Ten kocyk jest już wystawiony na sprzedaż na dooperelle.pl

Mam ci ja tych kocyków cały kram :)

To tyle. Przynajmniej na dziś. Pejzaży nie ma, bo pierwszy tydzień gotowałam, sprzątałam, meble przestawiałam. Już niebawem będą długie spacery i zdjęcia. Okolica nasza jest przecudna.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Wielki dzień nadchodzi!

Już w piątek się wyprowadzamy. Będziemy sobie szczęśliwie mieszkać na wsi. Na zawsze? Nie wiem. To jest nasz plan na dziś. A właściwie mój na nas.
Mam już lodówkę, mikser, blender, kuchenkę elektryczną na dwa palniki, maszynę do wypieku chleba, sandwichera, maszynkę do mięsa i ... pralkę. Piękną! Z tą ostatnią jest tylko ten problem, że na razie nie będę miała gdzie jej podłączyć z tej prostej przyczyny, że nie mam łazienki! Tzn. niby mam. Nawet oczyszczalnię ścieków przydomową sobie założyłam. Ino, że kanalizacja w domu wymaga remontu. Ale damy radę. Anioły nad nami czuwają. Od czasu do czasu się kłaniają z daleka, ale generalnie chętnie pomocną dłoń wyciągają.

W ten weekend zabieramy wreszcie normalne łóżka i każdy będzie spał w swoim pokoju!!! Juhu!

Są momenty kiedy zastanawiam się, czy to był dobry pomysł, żeby rzucić pracę w obliczu kredytu hipotecznego i kryzysu światowego. Jednak taka myśl nie ma szans by ze mną zostać na dłużej. Moja lista życzeń na dziś: ZDROWIE! Żebym mogła spokojnie zarobić na piekarnik i płytę indukcyjną. Bo uwielbiam gotować i wypiekać. Później zarobię sobie na szafki kuchenne.


niedziela, 10 czerwca 2012

Długi weekend na wsi

Co Wam będę opowiadać, pokażę Wam.
Śniadanie z chlebem własnego wypieku by Zelmer 

Za długo było dobrze. Kuchnia przeszła mały lifting i pozbyłam się praktycznego, acz brzydkiego stołu. Teraz mamy drewniany kwadrat (dar od miejskich sąsiadów) i kawałek materiały, krzywo uciętego w IKEA. Romantyczny nastrój wymogła na nas awaria oświetlenia głównego w kuchni (wyjątkowo pechowy) plus granatowe chmury na niebie. Kuchnię mamy niestety ciemną.

Plenerowy plac zabaw. Pudełka to oczywiście wielopoziomowe garaże. Kamienie to kolekcja mojego dziecka, pieczołowicie składowana na jednym ze stopni schodów wejściowych. Takich stopni mamy dwa.Niebawem trzeba będzie dorobić trzeci, bo pasja jakoś Młodemu nie przechodzi.

 Śniadanie następnego dnia zdominowała rozmowa pt: "jaki chlebek by tu teraz upiec ... "
Pacholę obmyśliło sobie kocyk. Tu jego zalążek. Na zdjęciu widać też zaaranżowaną naprędce "kapę". Tego mebla kiedyś się pozbędziemy z pokoju, bo jest praktyczny tylko przy pełnym rozłożeniu. Siedzieć się na nim nie da.
 Powłoczkę na poduszkę zrobiłam wieki temu. Aż dziw bierze, że wreszcie znalazła swój dom. Normalnie służy jako ogrzewacz pośladków na moim krześle.
 BIG BANG BAG - robiłam jej zdjęcia w kilkunastu opcjach. Żadna jednak nie wydaje się oddawać jej naturalnych kolorów. Wszystko ok, ale żółty nie jest aż tak jaskrawy. Robal jakich pełno na wsi. Przysiadł dosłownie na chwilę.
 BIG BANG BAG w cieniu śliwki, czyli na roboczym stanowisku Dzierganego. Leżak, cień, taboret jako stolik. Się żyję.
 Bo koń ma na imię Baśka* i źle znosi samotność. Pastwisko dzieli z krowami. Wieloma. Podchodzą do mojej siatki i przyglądają się dzierganym. Pląsawisko gałęzi, to mój przyszły opał. Niech no ja tylko kupię siekierę, to zrobię z tym porządek.
* Zainteresowanych historią Baśki, która była Jagodą, odsyłam na Facebook'a.


poniedziałek, 14 maja 2012

Mój dom - dom wariatów i ludzi kreatywnych

Jak głosi tytuł - każdy znajdzie tu miejsce dla siebie. Mój 8 letni syn, kilka godzin temu powiesił na drzwiach swojego pokoju kartkę "KRAWIECTWO F** Z*********"
Więc nie dziergam mili Państwo, tylko latam co chwila do jego pokoju i składam zamówienia. Bo na biurku zamiast rozłożonych lekcji, rozstawiona została stara maszyna do szycia!




środa, 9 maja 2012

Oglądalność

Po zmianie układu bloga, nie ma niestety możliwości prezentowania licznika odwiedzin. Chyba, że to ze mnie taka lebieda, że nie potrafię tego dokonać. Chciałam jednak Państwa poinformować, że wczoraj padł SWOISTY REKORD! Jestem na początku swej blogowej kariery, może ten wynik nie jest zbyt imponujący na tle innych popularnych internetowych dzienników, ale jak dla mnie - jest elegancko.

Wczoraj strona odnotowała 120 odwiedzin!

Dziękuję, dziękuję i zapraszam na zakupy!


ps w tym miejscu się Państwu zwierzę. Za miesiąc wyprowadzam się do swojego wymarzonego domu na wsi. Dom kupiłam w stanie niemalże krytycznym i byłoby mi bardzo miło, gdybyście Państwo zechcieli dokonywać zakupów i zamówień w dużych ilościach, gdyż pilnego remontu wymaga PODŁOGA.